Dziś ważna uroczystość – Narodzenie Jana Chrzciciela.

Wyjątkowa z powodu wyjątkowości Patrona dnia. Jan jest tym, który stoi na granicy Testamentów Starego i Nowego; tym, który jako pierwszy spotkawszy Jezusa rozpoznał w Nim Mesjasza. Jest tym, który za prawdę przelał swoją krew. I tym, o którym sam Pan powiedział: „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela”.

To on mi patronuje w codzienności. Jemu poświęciłem jedną z nowych piosenek. Dwa lata temu, dokładnie w tę Uroczystość (była wówczas poza niedzielą) odebrałem z wytwórni Kerygmat Miłosiernego. To już dwa lata… 🙂

Swoją drogą, wówczas, dwa lata temu, gdy zawoziłem Kerygmat w rodzinne strony miałem przygodę na autostradzie. Gdy wracałem do Krakowa w godzinach późnowieczornych, w połowie trasy  zepsuła się chłodnica i mnóstwo dymu wydobyło się mojego samochodu. Spotkałem wtedy („przypadkowych”) dwóch dobrych ludzi, którzy mi pomogli. Jeden z nich zaholował mnie do Krakowa. W podziękowaniu, między innymi, zostawiłem mu świeżo upieczony „Kerygmat Miłosiernego”. Po wielu miesiącach, niedawno, wraz ze swoją rodziną odwiedził mnie w Krakowie. Gdy dowiedziałem się, że jego kilkuletni syn bardzo lubi słuchać płyty, zapytałem młodego (żeby się upewnić czy to nie tylko grzeczność ze strony taty) która piosenka jest jego ulubioną…
Bez zastanowienia chłopiec odpowiedział: dziewiąta! A ja…, jak gdybym zapomniał języka, pytam: a która to jest dziewiąta?
I chłopak zaczął pięknie śpiewać: „Duchu Święty natchnij mnie…”. Zamarłem. 🙂

A już niedługo, za kilka tygodni, koniec produkcji „Nieziemskich„.
Pewne sprawy się finalizują, jeszcze trwa oczekiwanie na patronów.

Na razie jednak zakończył się rok szkolny, od jutra oficjalnie czas wakacji.
Końcówka roku szkolnego zwykle nie jest łatwa. Zwłaszcza sprawiedliwe wystawianie ocen.

Miałem nietypową sytuację w pewnej klasie. W kwietniu Łobuzom owej „wyjątkowej” klasy zrobiłem nieplanowaną i niezapowiedzianą kartkówkę. Akurat na poprzednich zajęciach omawialiśmy kwestie związane z Bożym Miłosierdziem, koronką i innymi formami kultu Bożego Miłosierdzia. Pytania „kartkówkowe” były więc nietrudne. Trochę się przeliczyłem.
W czasie wystawiania ocen podchodzi do mnie jeden zdeterminowany uczeń. Gdy mu oznajmiłem, że jego obecna sytuacja z ocenami jest nieciekawa, usłyszałem od niego:
– „Ja coś panu muszę wytłumaczyć. W tej klasie prawie nikt nie chodzi do kościoła, oni w ogóle nie mają pojęcia kto to jest Bóg, co to jest Niebo… a ja… regularnie…., co tydzień… jestem na mszy. I ja mam mieć dostateczny z religii?”
Odpowiedziałem grzecznie:
– „… cieszę się że chodzisz do kościoła, że masz wiarę, ale ja nie mogę oceniać Twojej wiary i praktyk religijnych – tylko wiedzę. A z ocen wynika choćby to, że nie znasz Koronki do Bożego Miłosierdzia”.
I wtedy usłyszałem:
– „czy pan naprawdę uważa, że wiedza jest ważniejsza od wiary? Pojedzie pan do Afryki – tam ludzie nie mają wiedzy, ale mają wiarę… i jak to… gorsi są?”
Na takie coś nie znalazłem już argumentu, przegrałem walkę 🙂 Zgodziłem się na wyższą ocenę, zobowiązując go jednak w sumieniu, żeby nauczył się odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Ucieszył się z kompromisu. Oby było więcej tak zdeterminowanych w walce o dobro. 🙂

Życząc dobrych, bezpiecznych wakacji Każdą i Każdego z Czytelników niemiecmichal.pl radośnie i serdecznie pozdrawiam:)

Michał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *