Już „Kerygmat Miłosiernego…” poszedł w świat. Z tego, co mi wiadomo, płyta dotarła nawet do Australii, Stanów Zjednoczonych, Izraela oraz kilku państw Europy. Dziękuję wszystkim za informacje zwrotne, które zazwyczaj porażały mnie swoją głębią. Są one niezwykle dla mnie istotne, gdyż nawet jeśli finansowo nigdy nie zwróci się całościowy koszt produkcji albumu, to już zwróciło się znacznie więcej – człowiek spotkał się ze Słowem i to Słowo przyjął. Ogromnie się cieszę, że muzyczna „Współpraca” ze Słowem przynosi zamierzone skutki. Chwała Panu!:)

Miałem już kilka zabawnych sytuacji, związanych z powstaniem płyty. Przytoczę jedną z nich. W pierwszej połowie lipca byłem na Ignacjańskich rekolekcjach. Nikogo z przybyłych do zakopiańskiego jezuickiego ośrodka rekolekcyjnego nie znałem. Zaraz po przyjeździe, jeszcze przed rozpoczęciem milczenia, przedstawialiśmy się. Powiedziałem, że przyjechałem z Krakowa, a pochodzę z Podkarpacia. Nagle odwraca się dziewczyna i mówi: Ty jesteś Michał? Z Ropczyc? Tak – odpowiedziałem. Na moje pytanie skąd mnie zna – zdziwiona, zaskoczona – ja jeszcze bardziej – odpowiedziała: „Znam twój głos! W drodze do Zakopanego słuchałam w samochodzie twojej płyty! Najbardziej podoba mi się: ‘Nie bój się!’” Zaczęliśmy się serdecznie śmiać, no ale to był dla mnie sygnał, że anonimowość moja już nie jest taka pewna:)

Na rekolekcjach spotkałem niesamowitych ludzi. Z 67 osób, które przyjechały, 90% okazało się nauczycielami różnych specjalności. W końcu wakacje – ciała pedagogiczne też potrzebują nakarmić ducha 🙂

Jeden z rekolektantów przyjechał z Radomia. W drodze (chyba 60 km od Radomia) zepsuło mu się auto (nie miał wcześniej kłopotów z samochodem). Zostawił więc pojazd na stacji benzynowej i pojechał w dalszą drogę stopem – nie dał za wygraną!:)

Wiele dobra dokonało się również w ostatnich dniach w Krakowie. Myślę o Światowych Dniach Młodzieży. Tyle radości, entuzjazmu i euforii nigdy nie widziałem. Wszystko i wszyscy mieli jeden cel – uwielbić Pana:)

Papież Franciszek również ujął mnie swoimi prostymi, jakże trafnymi słowami kierowanymi do nas, do Młodych. Szczególnie zapadły mi w pamięć te o relacjach międzyludzkich, że dobrze jest często dziękować, przepraszać i prosić. To znacznie podnosi jakość i długość trwania relacji.

Nieoczekiwanie spotkałem spowiadającego papieża Franciszka w Bazylice Miłosierdzia. Napisałem „nieoczekiwanie”, bo tego dnia wyszedłem z domu z myślą i z wejściówkami na błonia przy Bazylice (takie miałem bilety). W drodze spotkałem koleżankę, która miała akurat cztery bilety (szedłem w czteroosobowej grupie) na wejście do Bazyliki Miłosierdzia. To był pierwszy dar tego dnia. Drugim okazało się spotkanie w Bazylice Ojcem Świętym, którego mogłem bezpośrednio obserwować w czasie sprawowania sakramentu pojednania. Jego twarz pełna pokoju, nadziei i życzliwości. Każdy ze spowiadających się otrzymał uśmiech od papieża Franciszka (spowiedź odbywała się oko w oko – nie jak zazwyczaj u nas zza kratek konfesjonału). Po udzieleniu rozgrzeszenia niektórzy spowiadający się przytulili się do Papieża. To była dla mnie jakby kalka z Ewangelii Łukaszowej 15 (Przypowieść o Miłosiernym Ojcu/Synu Marnotrawnym).

W czasie Światowych Dni Młodzieży odbył się również zapowiadany długo Dzień Alfonsjański, w czasie którego na Rynku Podgórskim w Krakowie w języku angielskim można było usłyszeć nasz Hymn Redemptorystowski: „Miłosierna Miłość” (utwór nr 11 z płyty). To również było moją wielką radością.

Dziękuję wszystkim za każdy gest życzliwości, słowo, spotkanie i radość.

Niech nas wszystkich Duch nadal prowadzi.

Na koniec jeszcze myśl z rekolekcji:

Teraz będzie najważniejsze spotkanie świata” – dobrze sobie uświadamiać idąc na spotkanie z Najświętszym.

Pozdrawiam!! 🙂

Michał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *