Parę dni temu, w Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela minął rok, odkąd odebrałem wyprodukowane pierwsze krążki „Kerygmatu Miłosiernego”. W ciągu roku wiele się wydarzyło w związku z wydanymi publikacjami (najpierw Kerygmatem – czerwiec 2016, a potem Gorzkimi żalami – marzec 2017). Większość z tych zdarzeń zapisano na tej stronie (niemiecmichal.pl) w zakładce MEDIALNIE. Bogu niech będą dzięki za to wszystko!

Na radość i budowanie ducha przedstawię kilka sytuacji budujących, radosnych z ostatniego czasu:

13 maja poszedłem sobie późnym wieczorem do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach na adorację. Wśród większości osób klęczących przed Najświętszym Sakramentem zwrócił moją uwagę zatopiony w modlitwie młody człowiek. Pozazdrościwszy mu takiej postawy, sam uklęknąłem i wziąwszy z niego wzór starałem się już wpatrywać tylko w Jezusa. Minęło około pół godziny. Wychodząc z Kaplicy, spojrzałem na nadal zatopionego w modlitwie około 20 latka, zatrzymałem na moment wzrok, patrzę…  znajoma twarz – mój uczeń z Myślenic. Szok. Nigdy wcześniej bym się akurat po nim tego nie spodziewał… a tu taka niespodzianka. Poczekałem na parkingu na niego i chwilę porozmawialiśmy. Ta radykalna „zmiana” – jak się okazało w rozmowie – wyniknęła z doświadczenia Bożego Miłosierdzia. Chwała Panu!

Jedna z koleżanek pracuje w pewnej okulistycznej firmie. Poprosiłem, żeby rozejrzała się za okularami przeciwsłonecznymi dla mnie w jakiejś przystępnej cenie. Powiedziała, że jeśli się uda, otrzymam je za darmo. Zaniepokojony nieco, powiedziałem: „nie chciałbym, żeby było nieuczciwie”. Wytłumaczyła mi, że czasem (w ramach jakiejś umowy) ma możliwość wziąć towar do jakiejś kwoty bez zapłaty. Zaskoczyła i zbudowała mnie jej reakcja na moje „zaniepokojenie”. Ze zrezygnowaniem i smutkiem w oczach powiedziała: „jak mogłeś pomyśleć, że ja kiedykolwiek zrobię coś nieuczciwie”.

Szkoła. W czasie jednej z lekcji w pierwszych klasach rozmawialiśmy na temat sakramentu chrztu. Dla zwiększenia uwagi słuchaczy wtrąciłem ciekawostkę „ze swojego podwórka” i opowiedziałem młodym też o moim chrześniaku z Białorusi, który dziś ma już 70 lat, który w czasie 45 minut przyjął cztery sakramenty: chrzest, bierzmowanie, pierwsza Komunia i Małżeństwo. Jeden uczeń się wyrwał i mówi do mnie, skoro pana chrześniak ma 70 lat to znaczy, że pan ma 100? 😀

Kościół. Godzina 11:57, niedzielne południe, (za 3 minuty msza św.).
Przychodzi osoba odpowiedzialna muzycznie za dziecięcą scholę. Ustalamy muzyczno-liturgiczne szczegóły. W tym samym czasie na półpiętro chóru wychodzi starsza, korpulentna pani i mówi półgłosem:
– proszę tu na chwilę zejść.
Popatrzyłem na zegarek i na panią. Wtem z półpiętra słyszę ponaglenie:
– przecież pana nie ugryzę, proszę na chwilę zejść.
– proszę chwilę poczekać – powiedziałem stanowczo i wróciłem myślami do ustalania muzycznego liturgii.
Za moment już zszedłem na półpiętro, owa dama daje mi trzy cukierki i mówi: to dla pana na Dzień Dziecka. Zbaraniałem. Ale szybko wytłumaczyłem się z mojej „uprzejmości” i podziękowałem 🙂

W czasie białego tygodnia zachwyciła mnie postawa dzieciaków, którzy w tych dniach zaczynali spotkania z Panem Jezusem w Eucharystii. Każdego dnia po „Baranku Boży” wszystkie osoby w białych strojach nagle BIEGŁY w stronę ołtarza, jakby miało im braknąć Komunii Świętej i momentalnie się ustawiały wyrażając gotowość do przyjęcia Pana:)

Innym razem, na mszy późnym wieczorem (w Wigilię Zesłania Ducha Świętego) usłyszałem dziecko, które  za moimi plecami w czasie kazania mówi: „Mamo, kiedy będzie Komunia?”. Powtórzyło się to kilka razy. Nagle słyszę rozpacz dziecka: „Mamo kiedy będzie Komunia, bo ja tu padnę”.
Żebyśmy my dorośli mieli takie postawy jak te dzieci – pomyślałem 🙂

Kilka dni temu otrzymałem miłą niespodziankę z przedszkola, gdzie nieraz słuchano Kerygmatu Miłosiernego. Dwie osoby podarowały mi laurki. Na jednej z nich było napisane: „Dziękuję za piosenki. Dziękuję za dbanie o Pana Boga”:)
Druga dziewczynka, na prośbę wychowawczyni, która poprosiła, żeby dziewczynka podpisała się na laurce, bo pan Michał nie będzie wiedział od kogo jest ten prezent, z lekkim oburzeniem powiedziała: „jak to mam się podpisać?, to znaczy że pan Michał też dostaje laurki od innych??” 🙂

I na koniec sytuacja z ostatniej soboty. 6:58 dzwoni telefon. Obcy numer. Pomyślałem: jest sobota, przed siódmą rano – nie odbieram. Za moment otrzymałem od operatora nagranie z poczty głosowej – około minuty dźwięku – odsłuchuję nagranie… jakieś organy słychać w tle i nikt nic nie mówi. Pewnie jakiś organista – pomyślałem. Oddzwonię potem. Poszedłem nadal spać. Gdy minęła 9:00 – oddzwoniłem do „nieznanego numeru”. Okazało się, że odebrał znajomy ksiądz (który kiedyś pracował w parafii, gdzie mieszkam), któremu włączyła się komórka rano i nawet nie miał takiej świadomości, że w czasie mszy uruchomił mu się telefon. Dopiero w czasie rozmowy ja go uświadomiłem, że to on pierwszy zadzwonił do mnie i że ja tylko oddzwaniam:) Zdziwiony sprawdził i faktycznie okazało się, że mój numer w jego telefonie był wybrany o 6:58. Stwierdził, że ma taką funkcję w telefonie „wybieranie głosowe”. Śmialiśmy się, że jak organy zaczęły grać, to widocznie wybrało numer organisty 😀 🙂

Dziękuję za Wasze towarzyszenie przez ostatni rok. Pozdrawiam, życząc dobrych, pełnych pokoju wakacji.

Michał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *