Nieziemscy już na ziemi bardziej dostępni! :)

Drodzy!
W ostatnich tygodniach ruszyła lawina wydarzeń związanych z mieszkańcami Nieba!
Jak już powszechnie wiadomo na początku października 2018 ukazała się wydana przez wydawnictwo SALWATOR płyta „NIEZIEMSCY”.

W związku z tym już na samym początku chciałbym Każdą i Każdego zaprosić na uroczystą modlitwę w Wigilię Wszystkich Świętych (31 października 2018)Wieczór ze Świętymi – zainspirowany nowo powstałą płytą. To swoista premiera płyty! Wydarzenie będzie miało miejsce w parafii MB Saletyńskiej w Krakowie (os. Cegielniana, Łagiewniki). Rozpocznie się Mszą Świętą o godzinie 18.00, po niej Nieszpory i modlitwa uwielbienia. Poniżej informacja graficzna:)

Obraz może zawierać: tekst

Przy okazji powstania płyty jeszcze raz publicznie chciałbym wyrazić swoją wdzięczność wszystkim osobom, które jakkolwiek przyczyniły się do powstania tej płyty! Zwłaszcza:

– autorom i inspiratorom powstałych tekstów, nowych modlitw do Świętych!
– Marzence Wasilewskiej – autorce obrazu „W drodze do Serca” – namalowanego z intencją zilustrowania okładki „Nieziemskich”!
–  Mateuszowi Hrynkiewiczowi za dobrą, około-roczną współpracę i realizację projektu.
– wszystkim ludziom dobrej woli, którzy jakkolwiek wspierali powstanie „Nieziemskich”.
Bóg wszystkim zapłać i CHWAŁA Temu, który jest pełen Dobroci!
Życzę z całego serca odczucia bliskości obecności Świętych, niech ta płyta pozwoli odkrywać nam wszystkim wyjątkowość „Niebieskiego Kościoła”. Amen 🙂

Przy okazji w obecnym czasie dzieją się wydarzenia związane z promocją nowej płyty, np. informacje medialne na portalach i stronach katolickich i nie tylko…, rozmowy radiowe (ostatnio z Radia Profeto, w najbliższym czasie, 7 listopada będzie rozmowa w Polskim Radio Rzeszów).
O wszystkim, na bieżąco, informuję w zakładce „Medialnie„.

Staram się również promować płytę, uczestnicząc w różnych kulturalnych wydarzeniach. Dziś odbył się Konkurs, w którym jako uczestnik zobowiązany byłem do zaprezentowania utworu muzycznego, skomponowanego do słów św. Jana Pawła II. Tak się szczęśliwie „przypadkiem” złożyło, że jeden z utworów na płycie „Święta Faustyno” to fragment homilii kanonizacyjnej wygłoszonej przez Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu wyniesienia na ołtarze Św. Siostry Faustyny. Skorzystałem więc z okazji i zgłosiłem się do konkursu.
Zostałem laureatem:) Wyniki ogłoszono dziś o godzinie 15:00 (przypadek?;))

Z tego też tytułu jutro (28.10.2018) serdecznie zapraszam na koncert laureatów, który odbędzie się o godzinie 15.30 w Centrum Jana Pawła II w Krakowie w górnym kościele.

Ostatnim wątkiem, który jest dla mnie ważny i którym chciałbym się podzielić jest Gietrzwałd, Matka Boża i Jej obecność w różnych zdarzeniach, ale podzielę się tym jednym, które teraz mam w głowie. Otóż, w maju br. byłem na dwudniowej konferencji z muzykoterapii w Katowicach, w czasie której „przypadkiem” poznałem organistkę z Gietrzwałdu – Olę. A poznaliśmy się tylko dlatego, że jako jedyni z wszystkich obecnych na auli nie umieliśmy płynnie języka angielskiego, posadzono nas więc razem i przydzielono tłumacza 😉 Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że ktokolwiek na sali jest muzykiem kościelnym, bo to była zwykła konferencja dla wszystkich zainteresowanych tematem psychologii muzyki. Kilka dni po powrocie do Krakowa otrzymałem z Gietrzwałdu prośbę o napisanie melodii do Litanii do MB Gietrzwałdzkiej. Był to 26 maja – Dzień Matki i dzień wspomnienia liturgicznego bliskiego memu sercu św. Filipa Neri. Odczytałem to jako znak, zakasałem rękawy i wziąłem się do pracy. Tego samego dnia melodia była gotowa. Od kilku już miesięcy Litania do MB Gietrzwałdzkiej jest już oficjalnie śpiewana w tym wyjątkowym miejscu. To dla mnie i radość i przywilej, gdyż Gietrzwałd to jedyne w Polsce miejsce objawień maryjnych uznane przez Kościół:)

Serdecznie wszystkich pozdrawiam, życząc błogosławionego czasu pamięci o Świętych i tych naszych Bliskich, którzy jeszcze są w drodze…

Michał

Drugie urodziny… Kerygmatu :)

Dziś ważna uroczystość – Narodzenie Jana Chrzciciela.

Wyjątkowa z powodu wyjątkowości Patrona dnia. Jan jest tym, który stoi na granicy Testamentów Starego i Nowego; tym, który jako pierwszy spotkawszy Jezusa rozpoznał w Nim Mesjasza. Jest tym, który za prawdę przelał swoją krew. I tym, o którym sam Pan powiedział: „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela”.

To on mi patronuje w codzienności. Jemu poświęciłem jedną z nowych piosenek. Dwa lata temu, dokładnie w tę Uroczystość (była wówczas poza niedzielą) odebrałem z wytwórni Kerygmat Miłosiernego. To już dwa lata… 🙂

Swoją drogą, wówczas, dwa lata temu, gdy zawoziłem Kerygmat w rodzinne strony miałem przygodę na autostradzie. Gdy wracałem do Krakowa w godzinach późnowieczornych, w połowie trasy  zepsuła się chłodnica i mnóstwo dymu wydobyło się mojego samochodu. Spotkałem wtedy („przypadkowych”) dwóch dobrych ludzi, którzy mi pomogli. Jeden z nich zaholował mnie do Krakowa. W podziękowaniu, między innymi, zostawiłem mu świeżo upieczony „Kerygmat Miłosiernego”. Po wielu miesiącach, niedawno, wraz ze swoją rodziną odwiedził mnie w Krakowie. Gdy dowiedziałem się, że jego kilkuletni syn bardzo lubi słuchać płyty, zapytałem młodego (żeby się upewnić czy to nie tylko grzeczność ze strony taty) która piosenka jest jego ulubioną…
Bez zastanowienia chłopiec odpowiedział: dziewiąta! A ja…, jak gdybym zapomniał języka, pytam: a która to jest dziewiąta?
I chłopak zaczął pięknie śpiewać: „Duchu Święty natchnij mnie…”. Zamarłem. 🙂

A już niedługo, za kilka tygodni, koniec produkcji „Nieziemskich„.
Pewne sprawy się finalizują, jeszcze trwa oczekiwanie na patronów.

Na razie jednak zakończył się rok szkolny, od jutra oficjalnie czas wakacji.
Końcówka roku szkolnego zwykle nie jest łatwa. Zwłaszcza sprawiedliwe wystawianie ocen.

Miałem nietypową sytuację w pewnej klasie. W kwietniu Łobuzom owej „wyjątkowej” klasy zrobiłem nieplanowaną i niezapowiedzianą kartkówkę. Akurat na poprzednich zajęciach omawialiśmy kwestie związane z Bożym Miłosierdziem, koronką i innymi formami kultu Bożego Miłosierdzia. Pytania „kartkówkowe” były więc nietrudne. Trochę się przeliczyłem.
W czasie wystawiania ocen podchodzi do mnie jeden zdeterminowany uczeń. Gdy mu oznajmiłem, że jego obecna sytuacja z ocenami jest nieciekawa, usłyszałem od niego:
– „Ja coś panu muszę wytłumaczyć. W tej klasie prawie nikt nie chodzi do kościoła, oni w ogóle nie mają pojęcia kto to jest Bóg, co to jest Niebo… a ja… regularnie…., co tydzień… jestem na mszy. I ja mam mieć dostateczny z religii?”
Odpowiedziałem grzecznie:
– „… cieszę się że chodzisz do kościoła, że masz wiarę, ale ja nie mogę oceniać Twojej wiary i praktyk religijnych – tylko wiedzę. A z ocen wynika choćby to, że nie znasz Koronki do Bożego Miłosierdzia”.
I wtedy usłyszałem:
– „czy pan naprawdę uważa, że wiedza jest ważniejsza od wiary? Pojedzie pan do Afryki – tam ludzie nie mają wiedzy, ale mają wiarę… i jak to… gorsi są?”
Na takie coś nie znalazłem już argumentu, przegrałem walkę 🙂 Zgodziłem się na wyższą ocenę, zobowiązując go jednak w sumieniu, żeby nauczył się odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Ucieszył się z kompromisu. Oby było więcej tak zdeterminowanych w walce o dobro. 🙂

Życząc dobrych, bezpiecznych wakacji Każdą i Każdego z Czytelników niemiecmichal.pl radośnie i serdecznie pozdrawiam:)

Michał

Minął rok…

Parę dni temu, w Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela minął rok, odkąd odebrałem wyprodukowane pierwsze krążki „Kerygmatu Miłosiernego”. W ciągu roku wiele się wydarzyło w związku z wydanymi publikacjami (najpierw Kerygmatem – czerwiec 2016, a potem Gorzkimi żalami – marzec 2017). Większość z tych zdarzeń zapisano na tej stronie (niemiecmichal.pl) w zakładce MEDIALNIE. Bogu niech będą dzięki za to wszystko!

Na radość i budowanie ducha przedstawię kilka sytuacji budujących, radosnych z ostatniego czasu:

13 maja poszedłem sobie późnym wieczorem do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach na adorację. Wśród większości osób klęczących przed Najświętszym Sakramentem zwrócił moją uwagę zatopiony w modlitwie młody człowiek. Pozazdrościwszy mu takiej postawy, sam uklęknąłem i wziąwszy z niego wzór starałem się już wpatrywać tylko w Jezusa. Minęło około pół godziny. Wychodząc z Kaplicy, spojrzałem na nadal zatopionego w modlitwie około 20 latka, zatrzymałem na moment wzrok, patrzę…  znajoma twarz – mój uczeń z Myślenic. Szok. Nigdy wcześniej bym się akurat po nim tego nie spodziewał… a tu taka niespodzianka. Poczekałem na parkingu na niego i chwilę porozmawialiśmy. Ta radykalna „zmiana” – jak się okazało w rozmowie – wyniknęła z doświadczenia Bożego Miłosierdzia. Chwała Panu!

Jedna z koleżanek pracuje w pewnej okulistycznej firmie. Poprosiłem, żeby rozejrzała się za okularami przeciwsłonecznymi dla mnie w jakiejś przystępnej cenie. Powiedziała, że jeśli się uda, otrzymam je za darmo. Zaniepokojony nieco, powiedziałem: „nie chciałbym, żeby było nieuczciwie”. Wytłumaczyła mi, że czasem (w ramach jakiejś umowy) ma możliwość wziąć towar do jakiejś kwoty bez zapłaty. Zaskoczyła i zbudowała mnie jej reakcja na moje „zaniepokojenie”. Ze zrezygnowaniem i smutkiem w oczach powiedziała: „jak mogłeś pomyśleć, że ja kiedykolwiek zrobię coś nieuczciwie”.

Szkoła. W czasie jednej z lekcji w pierwszych klasach rozmawialiśmy na temat sakramentu chrztu. Dla zwiększenia uwagi słuchaczy wtrąciłem ciekawostkę „ze swojego podwórka” i opowiedziałem młodym też o moim chrześniaku z Białorusi, który dziś ma już 70 lat, który w czasie 45 minut przyjął cztery sakramenty: chrzest, bierzmowanie, pierwsza Komunia i Małżeństwo. Jeden uczeń się wyrwał i mówi do mnie, skoro pana chrześniak ma 70 lat to znaczy, że pan ma 100? 😀

Kościół. Godzina 11:57, niedzielne południe, (za 3 minuty msza św.).
Przychodzi osoba odpowiedzialna muzycznie za dziecięcą scholę. Ustalamy muzyczno-liturgiczne szczegóły. W tym samym czasie na półpiętro chóru wychodzi starsza, korpulentna pani i mówi półgłosem:
– proszę tu na chwilę zejść.
Popatrzyłem na zegarek i na panią. Wtem z półpiętra słyszę ponaglenie:
– przecież pana nie ugryzę, proszę na chwilę zejść.
– proszę chwilę poczekać – powiedziałem stanowczo i wróciłem myślami do ustalania muzycznego liturgii.
Za moment już zszedłem na półpiętro, owa dama daje mi trzy cukierki i mówi: to dla pana na Dzień Dziecka. Zbaraniałem. Ale szybko wytłumaczyłem się z mojej „uprzejmości” i podziękowałem 🙂

W czasie białego tygodnia zachwyciła mnie postawa dzieciaków, którzy w tych dniach zaczynali spotkania z Panem Jezusem w Eucharystii. Każdego dnia po „Baranku Boży” wszystkie osoby w białych strojach nagle BIEGŁY w stronę ołtarza, jakby miało im braknąć Komunii Świętej i momentalnie się ustawiały wyrażając gotowość do przyjęcia Pana:)

Innym razem, na mszy późnym wieczorem (w Wigilię Zesłania Ducha Świętego) usłyszałem dziecko, które  za moimi plecami w czasie kazania mówi: „Mamo, kiedy będzie Komunia?”. Powtórzyło się to kilka razy. Nagle słyszę rozpacz dziecka: „Mamo kiedy będzie Komunia, bo ja tu padnę”.
Żebyśmy my dorośli mieli takie postawy jak te dzieci – pomyślałem 🙂

Kilka dni temu otrzymałem miłą niespodziankę z przedszkola, gdzie nieraz słuchano Kerygmatu Miłosiernego. Dwie osoby podarowały mi laurki. Na jednej z nich było napisane: „Dziękuję za piosenki. Dziękuję za dbanie o Pana Boga”:)
Druga dziewczynka, na prośbę wychowawczyni, która poprosiła, żeby dziewczynka podpisała się na laurce, bo pan Michał nie będzie wiedział od kogo jest ten prezent, z lekkim oburzeniem powiedziała: „jak to mam się podpisać?, to znaczy że pan Michał też dostaje laurki od innych??” 🙂

I na koniec sytuacja z ostatniej soboty. 6:58 dzwoni telefon. Obcy numer. Pomyślałem: jest sobota, przed siódmą rano – nie odbieram. Za moment otrzymałem od operatora nagranie z poczty głosowej – około minuty dźwięku – odsłuchuję nagranie… jakieś organy słychać w tle i nikt nic nie mówi. Pewnie jakiś organista – pomyślałem. Oddzwonię potem. Poszedłem nadal spać. Gdy minęła 9:00 – oddzwoniłem do „nieznanego numeru”. Okazało się, że odebrał znajomy ksiądz (który kiedyś pracował w parafii, gdzie mieszkam), któremu włączyła się komórka rano i nawet nie miał takiej świadomości, że w czasie mszy uruchomił mu się telefon. Dopiero w czasie rozmowy ja go uświadomiłem, że to on pierwszy zadzwonił do mnie i że ja tylko oddzwaniam:) Zdziwiony sprawdził i faktycznie okazało się, że mój numer w jego telefonie był wybrany o 6:58. Stwierdził, że ma taką funkcję w telefonie „wybieranie głosowe”. Śmialiśmy się, że jak organy zaczęły grać, to widocznie wybrało numer organisty 😀 🙂

Dziękuję za Wasze towarzyszenie przez ostatni rok. Pozdrawiam, życząc dobrych, pełnych pokoju wakacji.

Michał